czwartek, 7 lipca 2016

Coś o mnie

Witam, dzień dobry, dobry wieczór :)     07.07.16  18:30

Za bardzo nie wiem od czego zacząć więc zacznę od opisania swojej osoby, od urodzenia, krótko, zwięźle, jeśli ktoś chciałby, abym rozwinął któryś okres z życia to proszę o napisanie tego w komentarzu.

Podobno przez pierwsze  2 latka ciągle płakałem, bynajmniej tak mówiła mi mama. Generalnie okres między 5 a 13 rokiem życia był u mnie bardzo hm.. płaczliwy. Wszystkie docinki moich braci o mnie, jakieś dokuczanie, wzięcie czegoś kończyło się płaczem. Podobno to dlatego, że mój tata wtedy zachorował, dokładnie kiedy mama była w ciąży (to równiez na osobny temat). Zmieniałem szkołe w 2klasie podstawówki, dlatego, ze ta w której byłem miała zostać zamknięta (taka ciekawostka - istnieje do dzis). A i zapomniałbym, że kasze piłem do piątej klasy, czyli jakoś do 12 lat :D. Zupełnie inaczej zachowywałem się w szkole, gdzie zgrywałem twardziela, choćby nie wiadomo co się stało, nawet łezka nie mogła zakręcić się w oku. Nikt do mnie nie podskakiwał, byłem dość wysoki, ale szczupły. P

W swoim życiu żałuje najbardziej właśnie okresu podstawówki, gdzie wyśmiewałem się z innych. Przykładowo z jakiejś brzydszej koleżanki, jeśli ktoś miał pryszcze, był brudny generalnie nie miałem zahamowań, a by mu tego nie powiedzieć, nie zaśmiać się, a teraz patrząc na te osoby czuje się okropnie, nie mogę zrozumieć jak one ciągle potrafią zamienić ze mną słowo, kiedy w młodszym wieku sprawiałem im tyle przykrości. Myślę, że mogło to wyniknąć z tego, że bracia traktowali mnie w podobny sposób.

Okres gimnazjum wspominam całkiem dobrze, przynajmniej pierwszą połowę, drugą może troszkę mniej :). W 1 klasie było wszystko, co gimnazjalista może chcieć czyli pierwszy alkohol. sport, gry, koleżanki, kumple,  nawet miałem takiego najlepszego któremu mogłem wszystko powiedzieć, choćby nie wiadomo co On zawsze mnie wysłuchał, doradził itd. I największy sukces płakać w domu :D Podrywałem również pewną dziewczynę, z która związałem się pod koniec 1 klasy, ale ten związek proponuje na osobny temat, tutaj nie ma się co rozpisywać, oczywiście jeśli chcielibyście usłyszeć ta historie to proszę o komentarz. Na pierwszym roku również nie obyłoby się bez dręczenia czy tym podobnym, był taki chłopak z innej klasy którego biliśmy z kolegami, z nim było ogólnie kilka zdarzeń, również na osobny temat. Mogę tylko powiedzieć jedno, ze teraz mijając go czasem na ulicy nie czuje dumy, jaka czułem w tamtym czasie tylko wręcz przeciwnie.

Klasa druga huh, tutaj już coś zaczęło się psuć. Powoli zaczynałem tracić kolegów, hm.. może nie tyle co tracić co po prostu kontakty nie były tak świetne jak wcześniej, domyślając się z tym najlepszym również kontakt nie był taki jak wcześniej, głównie dlatego, ze skupiłem się na dziewczynie i inne rzeczy odłożyłem na bok. Zacząłem więcej czasu spędzać przy komputerze, grałem w strzelankę o ile dobrze kojarzę warrock i w metina, tą grę zna chyba większosć. Z tych powodów cierpiały oczywiście moje oceny, myślenie. Zacząłem również trenować, na początku pompki, podciągnięcia, brzuszki, kupiłem worek, zrobiłem się szerszy w barkach.

Na początku klasy 3 zaczęła się już normalna siłownia
W połowie 3 klasy zerwałem z dziewczyną, testy napisałem bardzo kiepsko, szkoły średniej ogólnie nie wybierałem, poszedłem tam gdzie większość kolegów czyli technikum budowlane.

W technikum pierwsze półrocze było bardzo pozytywne z mojej strony, zacząłem przywiązywać wagę do ocen, rozmyślać, generalnie po gimnazjum bardzo się zmieniłem, Wyobraźcie sobie, ze w gimnazjum miałem 2/3 zagrożenia, a w technikum miałem średnią na półrocze 3.9 bez żadnej 2, i tak na prawdę jeśli bardziej bym się postarał sądzę że dałbym rade dociągnąć do paska. I właśnie.. po pierwszym półroczu patrze  na te oceny, ale nie czuje jakieś wielkiej satysfakcji, ogólnie przedmioty zawodowe bardzo mnie nudziły, męczyłem się z nimi. Więc zaraz po półroczu postanowiłem zmienić szkołę na liceum, dużo było z tym zachodu, wszystko załatwiałem w ferie, trzeba było przesiadać się z busów itd. Wytrzymałem w tej szkole tydzień, po czym wróciłem się do wcześniejszej (jeśli tą historie tez mam rozwinąć proszę o komentarz). Jakoś dotarłem do końca roku, średnia 4.1, mama dumna, wszyscy szczęśliwi, tylko ja tak średnio.

Klasa druga, co tu dużo mówić, żałuje, ze nie poszedłem do innej szkoły, ale w 1 klasie już postanowiłem, że dochodzę do końca żeby nie robić zamieszania. Wszystko przeleciało całkiem ok, jeśli chodzi o szkołę. Myślę, że zdałem testy.

Generalnie to tyle, jak mówiłem na początku starałem się krótko i zwięźle. Ogólnie najpierw chcę pokazać Wam siebie, jaki jestem, co lubię, co na ten moment akceptuje, a czego nie.  Następny blog może będzie o którejś z historyjek o których wspominałem.

Mile widziany komentarz, opinia.  Żegnam, miłego dnia, dobranoc.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz