czwartek, 7 lipca 2016

,,Nie ważne jak bardzo się starasz, i tak nic z tego nie będzie, trzeba czasu.."

Witam, dzień dobry, dobry wieczór..              07.07.16           23:30

Może zacznijmy po kolei -,,Nie ważne jak bardzo się starasz.."

Najłatwiejsze przykłady:

  • Miłość - zakochując, się w danej osobie, staramy się zrobić wszystko, aby ta jedyna/jedyny zwrócił na nas uwagę, porozmawiał z nami. Podam prosty przykład. Ostatnio byłem na tzw. rajdzie, czyli wypad pod namioty na 3 dni. Była tam pewna dziewczyna która podobała się kilku chłopakom. Wszyscy o niej mówili, rozmawiali z nią, generalnie coś próbowali. Moim zdaniem jeden trochę aż za bardzo, patrząc z boku dużo łatwiej ocenić taką sytuacje. Np. kiedy szliśmy szlakiem doskakiwał do niej, próbował rozmawiać, super, przynajmniej próbuje. Na początku sobie myślę kurde no odważny koleś w sumie tak prosto mu to idzie w ogóle. Potem spojrzałem na to trochę z innej perspektywy i było widać dość jasno, że ta dziewczyna po prostu nie jest nim zainteresowana, ale może nazwijmy go John. Więc John nie ustępował, kolejne jego próby były jeszcze bardziej hm.. żenujące. Podczas grania w siatkówkę ciągle coś do niej mówił, zaczepiał, ona dalej nic. Nadszedł wieczór, trochę alkoholu i znowu to samo, i.. tak przez 3 dni namawianie na spacer, ciągłe mówienie itp. -,,Nie ważne jak bardzo się starasz.."
  • Siłownia - zaczynając na siłowni każdy chce szybko zbudować mięśnie, zrobić masę, rzeźbę. Jednak chodzenie na siłownie trzy razy dziennie nic nam nie da. To znowu pokazuje to, ze więcej nie znaczy lepiej, że nie ważne jak bardzo się starasz, próbujesz tak na prawdę to może pogorszyć sprawę. - ,, Nie ważne jak bardzo się starasz.."

"I tak nic z tego nie będzie, trzeba czasu.."
 Oczywiście nie interpretujcie tego cytatu jedno znacząco bo w życiu trzeba podejmować wysiłek np. w pracy musimy się strać, aby nas nie zwolniono, jeśli chcemy dostać się do lepszej szkoły, na studia również potrzebny jest nie lada wysiłek, na siłowni to samo, nierozłącznym jest pełny wysiłek dawanie z siebie 100% tego maksimum, w miłości jest podobnie. Lecz trzeba zrozumieć kiedy powiedzieć przerwa, stop.

Podsumowanie

Chyba najlepiej będzie przytoczyć argument miłości, ponieważ w filmie o tej tematyce go usłyszałem. John powinien wcześniej powiedzieć przerwa, bo nie wspominałem, ale pod koniec rajdu mówił, że uważa, że nic z tego nie będzie. Co mogła myśleć dziewczyna? Sądzę, że nawet mogła by się nim zainteresować, ale jego próby, ta nachalność chyba ją odrzuciła.

Najważniejszy przypis tego bloga, momenty w filmie
Leo był kochającym mężem, żył w szczęśliwym związku z Paige, lecz zdarzył się wypadek, gdzie kobieta straciła pamięć. Leo za wszelka cenę chciał próbował jej ja przywrócić, starał się, próbował co mógł, lecz na daremno. W końcu odpuścił, widział, że to nie ma sensu. Po roku/dwóch (szczerze nie pamiętam nie chce skłamać) spotkali się raz jeszcze i wtedy było już zupełnie inaczej ( nie chce zdradzać końca filmu bo ktoś mógł go nie oglądać).

Film - I że Cię nie opuszczę. Zegnam, miłego dnia, dobranoc..



Coś o mnie

Witam, dzień dobry, dobry wieczór :)     07.07.16  18:30

Za bardzo nie wiem od czego zacząć więc zacznę od opisania swojej osoby, od urodzenia, krótko, zwięźle, jeśli ktoś chciałby, abym rozwinął któryś okres z życia to proszę o napisanie tego w komentarzu.

Podobno przez pierwsze  2 latka ciągle płakałem, bynajmniej tak mówiła mi mama. Generalnie okres między 5 a 13 rokiem życia był u mnie bardzo hm.. płaczliwy. Wszystkie docinki moich braci o mnie, jakieś dokuczanie, wzięcie czegoś kończyło się płaczem. Podobno to dlatego, że mój tata wtedy zachorował, dokładnie kiedy mama była w ciąży (to równiez na osobny temat). Zmieniałem szkołe w 2klasie podstawówki, dlatego, ze ta w której byłem miała zostać zamknięta (taka ciekawostka - istnieje do dzis). A i zapomniałbym, że kasze piłem do piątej klasy, czyli jakoś do 12 lat :D. Zupełnie inaczej zachowywałem się w szkole, gdzie zgrywałem twardziela, choćby nie wiadomo co się stało, nawet łezka nie mogła zakręcić się w oku. Nikt do mnie nie podskakiwał, byłem dość wysoki, ale szczupły. P

W swoim życiu żałuje najbardziej właśnie okresu podstawówki, gdzie wyśmiewałem się z innych. Przykładowo z jakiejś brzydszej koleżanki, jeśli ktoś miał pryszcze, był brudny generalnie nie miałem zahamowań, a by mu tego nie powiedzieć, nie zaśmiać się, a teraz patrząc na te osoby czuje się okropnie, nie mogę zrozumieć jak one ciągle potrafią zamienić ze mną słowo, kiedy w młodszym wieku sprawiałem im tyle przykrości. Myślę, że mogło to wyniknąć z tego, że bracia traktowali mnie w podobny sposób.

Okres gimnazjum wspominam całkiem dobrze, przynajmniej pierwszą połowę, drugą może troszkę mniej :). W 1 klasie było wszystko, co gimnazjalista może chcieć czyli pierwszy alkohol. sport, gry, koleżanki, kumple,  nawet miałem takiego najlepszego któremu mogłem wszystko powiedzieć, choćby nie wiadomo co On zawsze mnie wysłuchał, doradził itd. I największy sukces płakać w domu :D Podrywałem również pewną dziewczynę, z która związałem się pod koniec 1 klasy, ale ten związek proponuje na osobny temat, tutaj nie ma się co rozpisywać, oczywiście jeśli chcielibyście usłyszeć ta historie to proszę o komentarz. Na pierwszym roku również nie obyłoby się bez dręczenia czy tym podobnym, był taki chłopak z innej klasy którego biliśmy z kolegami, z nim było ogólnie kilka zdarzeń, również na osobny temat. Mogę tylko powiedzieć jedno, ze teraz mijając go czasem na ulicy nie czuje dumy, jaka czułem w tamtym czasie tylko wręcz przeciwnie.

Klasa druga huh, tutaj już coś zaczęło się psuć. Powoli zaczynałem tracić kolegów, hm.. może nie tyle co tracić co po prostu kontakty nie były tak świetne jak wcześniej, domyślając się z tym najlepszym również kontakt nie był taki jak wcześniej, głównie dlatego, ze skupiłem się na dziewczynie i inne rzeczy odłożyłem na bok. Zacząłem więcej czasu spędzać przy komputerze, grałem w strzelankę o ile dobrze kojarzę warrock i w metina, tą grę zna chyba większosć. Z tych powodów cierpiały oczywiście moje oceny, myślenie. Zacząłem również trenować, na początku pompki, podciągnięcia, brzuszki, kupiłem worek, zrobiłem się szerszy w barkach.

Na początku klasy 3 zaczęła się już normalna siłownia
W połowie 3 klasy zerwałem z dziewczyną, testy napisałem bardzo kiepsko, szkoły średniej ogólnie nie wybierałem, poszedłem tam gdzie większość kolegów czyli technikum budowlane.

W technikum pierwsze półrocze było bardzo pozytywne z mojej strony, zacząłem przywiązywać wagę do ocen, rozmyślać, generalnie po gimnazjum bardzo się zmieniłem, Wyobraźcie sobie, ze w gimnazjum miałem 2/3 zagrożenia, a w technikum miałem średnią na półrocze 3.9 bez żadnej 2, i tak na prawdę jeśli bardziej bym się postarał sądzę że dałbym rade dociągnąć do paska. I właśnie.. po pierwszym półroczu patrze  na te oceny, ale nie czuje jakieś wielkiej satysfakcji, ogólnie przedmioty zawodowe bardzo mnie nudziły, męczyłem się z nimi. Więc zaraz po półroczu postanowiłem zmienić szkołę na liceum, dużo było z tym zachodu, wszystko załatwiałem w ferie, trzeba było przesiadać się z busów itd. Wytrzymałem w tej szkole tydzień, po czym wróciłem się do wcześniejszej (jeśli tą historie tez mam rozwinąć proszę o komentarz). Jakoś dotarłem do końca roku, średnia 4.1, mama dumna, wszyscy szczęśliwi, tylko ja tak średnio.

Klasa druga, co tu dużo mówić, żałuje, ze nie poszedłem do innej szkoły, ale w 1 klasie już postanowiłem, że dochodzę do końca żeby nie robić zamieszania. Wszystko przeleciało całkiem ok, jeśli chodzi o szkołę. Myślę, że zdałem testy.

Generalnie to tyle, jak mówiłem na początku starałem się krótko i zwięźle. Ogólnie najpierw chcę pokazać Wam siebie, jaki jestem, co lubię, co na ten moment akceptuje, a czego nie.  Następny blog może będzie o którejś z historyjek o których wspominałem.

Mile widziany komentarz, opinia.  Żegnam, miłego dnia, dobranoc.


Zaczynam

Witam wszystkich       06.07.16 23:20

Jestem Marcin, mieszkam w mieście, w tym roku będę obchodził 18-naste urodziny.
Pomysł z blogiem wyszedł dosłownie 15 minut temu, nie wiem czemu to się pojawiło, nie wiem dlaczego, po prostu weszło do głowy, poszukałem, założyłem.

Myślę, że będę pisał o życiu, motywacji, swoich przemyśleniach. Opowiem kilka swoich historii, błędów, niezręcznych sytuacji, mile widziane jakieś komentarze, nie wiem czy się nadaje, czy to ma jakikolwiek sens, ale chce spróbować.

Postaram się przyciągnąć tutaj trochę czytelników, wchodząc tutaj pewnie zaczniesz się zastanawiać : "co da mi czytanie tego bloga", "chłop nie ma jeszcze 18 lat lol co to ma być", ale powiem Ci, że posty, tematy które zamierzam tutaj dodawać mogą przyciągnąć Twoją uwagę. Jestem człowiekiem który bardzo dużo myśli, rozmyśla na dany temat, potrafię wgłębić się w dany wątek i nawijać o nim bez przerwy, oczywiście moje posty nie będą długie, tak przynajmniej zakładam, bo z życia już się dowiedziałem, że więcej - nie znaczy lepiej.

Myślę, że jak na pierwszy post to tyle wystarczy :). Jeśli jakimś cudem tutaj trafiłeś i chociaż trochę się zainteresowałeś to proszę abyś "podał" tego bloga dalej i sam tutaj został :). Przepraszam, jeśli jest to trochę ubogo napisane, ale cóż początki są ciężkie. Żegnam, miłego dnia, dobranoc.